• Witajcie w drugiej edycji naszego raportu na rzecz transparentności. Wyjaśniamy w nim szczegóły (mamy nadzieje, bez przynudzania) żądań ujawnienia danych kont, które otrzymujemy od rządu amerykańskiego oraz to, jak na nie odpowiedzieliśmy. 
Ile otrzymaliśmy zapytań o dane? Od stycznia do czerwca 2014 roku udostępniliśmy informacji o użytkownikach lub materiałach zawartych w blogach w odpowiedzi na 84% takich żądań, co stanowi 199 adresów URL blogów. Liczba ta to około 0,00010% wszystkich blogów na Tumblrze. Nie jest tego dużo, lecz chodzi tu o całkowitą otwartość, bez względu na skalę zjawiska. 
Z najnowszego raportu dowiecie się również o zarysowujących się trendach w danych oraz o naszej ulepszonej procedurze powiadamiania użytkowników. Ponadto, kilka perełek o tym, kiedy rząd domaga się informacji o Was oraz w jaki sposób bronimy Waszych praw. 
Bardzo poważnie podchodzimy do ochrony prywatności danych użytkowników i, jak wiecie, dwa razy w roku przeprowadzamy wewnętrzny audyt w tym zakresie. Kolejnego raportu możecie się spodziewać na początku roku 2015.

      Witajcie w drugiej edycji naszego raportu na rzecz transparentności. Wyjaśniamy w nim szczegóły (mamy nadzieje, bez przynudzania) żądań ujawnienia danych kont, które otrzymujemy od rządu amerykańskiego oraz to, jak na nie odpowiedzieliśmy.

      Ile otrzymaliśmy zapytań o dane? Od stycznia do czerwca 2014 roku udostępniliśmy informacji o użytkownikach lub materiałach zawartych w blogach w odpowiedzi na 84% takich żądań, co stanowi 199 adresów URL blogów. Liczba ta to około 0,00010% wszystkich blogów na Tumblrze. Nie jest tego dużo, lecz chodzi tu o całkowitą otwartość, bez względu na skalę zjawiska.

      Z najnowszego raportu dowiecie się również o zarysowujących się trendach w danych oraz o naszej ulepszonej procedurze powiadamiania użytkowników. Ponadto, kilka perełek o tym, kiedy rząd domaga się informacji o Was oraz w jaki sposób bronimy Waszych praw.

      Bardzo poważnie podchodzimy do ochrony prywatności danych użytkowników i, jak wiecie, dwa razy w roku przeprowadzamy wewnętrzny audyt w tym zakresie. Kolejnego raportu możecie się spodziewać na początku roku 2015.

    • Autorzy: Łukasz i Radek
Blog: Kwiaty&MIUT
Miejscowość: Poznań
Data pierwszego posta: kwiecień 2012
Pod szyldem Kwiaty&MIUT działają Łukasz i Radek oraz ich wspaniali współpracownicy. Pod samą nazwą zaś kryją się kwiaty oraz meble, inspiracje, upominki i tekstylia. W marcu świętowali roczek istnienia.
Kto przychodzi na wasze warsztaty florystyczne? Czy jest duże zainteresowanie sztuką aranżacji kwiatów?
Uruchamialiśmy warsztaty jako coś w rodzaju dodatku do podstawowej działalności. Dziś ich popularność bardzo nas cieszy, na każdych zajęciach mamy komplet, zapisywać trzeba się też z wyprzedzeniem. Na warsztaty przychodzą głównie panie, w różnym wieku. Łączy je miłość do kwiatów. To, dlaczego przychodzą, to sprawa indywidualna: dla niektórych jest to porostu zabawa, dla innych początek przygody z bukieciarstwem. Szczególnie cieszy nas, że na zajęcia bardzo często wracają te same osoby.
Czy za Waszą sprawą wraca moda na kwietne wianki?
Tego nie wiem, ale myślę, że idealnie wstrzeliliśmy się w wiankowy renesans. W modzie w ogóle bardzo silnie zarysowany jest trend kwiatowy, stąd też wiele osób sięga po te ozdoby głowy. I bardzo dobrze, bo wianki – przecież piękne i wdzięczne – były już całkiem zapomniane. Tymczasem dziś szczególnie panny młode przedkładają wianki nad tradycyjne (chociaż my takich typowo tradycyjnych nie robimy) bukiety ślubne. Muszę przyznać, że w tym sezonie wianki to nasz kultowy produkt.
Skąd czerpiecie nowe inspiracje do swoich dekoracji? Jakie trendy panują obecnie w florystyce?
Inspiracje czerpiemy głównie z życia. Inspirują nas kwiaty, rośliny, kolory, moda, zmiany społeczne. Śledzimy to, co prezentują kwiaciarnie i pracownie kwiatowe z całego świata, szukamy tych, które układają kwiaty w naturalny sposób, bez zbędnych ozdobników. Z takich obserwacji też rodzą się nowe pomysły. Nie śledzimy szczególnie pilnie trendów florystycznych, szukamy własnej drogi, która jest bliska natury, a jednocześnie nowoczesna. Dlatego w naszych pracach nie pokazujemy trendów panujących we współczesnej florystyce, tylko wyznaczamy własne.
Skąd pomysł na założenie bloga dla kwiaciarni?
Dzisiejszy świat, zwłaszcza w obszarze komunikacyjnym, to przede wszystkim obrazki. Nasze prace doskonale się nadają do tego, by je fotografować i „wysyłać w świat”. Postanowiliśmy pokazać je innym – naszym sympatykom, klientom, przyjaciołom oraz osobom, które same poszukują kwiatowych inspiracji. Kto wie? Może będą dla kogoś natchnieniem? A tak bardziej przyziemnie – blog to też nasz sposób komunikowania o nowościach i ważnych wydarzeniach w życiu kwiaciarni. Taki współczesny kwiatowy dziennik.
Dziękujemy za wywiad i za to, że dzielicie się z nami swoimi pięknymi kreacjami kwiatowymi.
Rysunek: Agata Marszałek

      Autorzy: Łukasz i Radek

      Blog: Kwiaty&MIUT

      Miejscowość: Poznań

      Data pierwszego posta: kwiecień 2012

      Pod szyldem Kwiaty&MIUT działają Łukasz i Radek oraz ich wspaniali współpracownicy. Pod samą nazwą zaś kryją się kwiaty oraz meble, inspiracje, upominki i tekstylia. W marcu świętowali roczek istnienia.

      Kto przychodzi na wasze warsztaty florystyczne? Czy jest duże zainteresowanie sztuką aranżacji kwiatów?

      Uruchamialiśmy warsztaty jako coś w rodzaju dodatku do podstawowej działalności. Dziś ich popularność bardzo nas cieszy, na każdych zajęciach mamy komplet, zapisywać trzeba się też z wyprzedzeniem. Na warsztaty przychodzą głównie panie, w różnym wieku. Łączy je miłość do kwiatów. To, dlaczego przychodzą, to sprawa indywidualna: dla niektórych jest to porostu zabawa, dla innych początek przygody z bukieciarstwem. Szczególnie cieszy nas, że na zajęcia bardzo często wracają te same osoby.

      Czy za Waszą sprawą wraca moda na kwietne wianki?

      Tego nie wiem, ale myślę, że idealnie wstrzeliliśmy się w wiankowy renesans. W modzie w ogóle bardzo silnie zarysowany jest trend kwiatowy, stąd też wiele osób sięga po te ozdoby głowy. I bardzo dobrze, bo wianki – przecież piękne i wdzięczne – były już całkiem zapomniane. Tymczasem dziś szczególnie panny młode przedkładają wianki nad tradycyjne (chociaż my takich typowo tradycyjnych nie robimy) bukiety ślubne. Muszę przyznać, że w tym sezonie wianki to nasz kultowy produkt.

      Skąd czerpiecie nowe inspiracje do swoich dekoracji? Jakie trendy panują obecnie w florystyce?

      Inspiracje czerpiemy głównie z życia. Inspirują nas kwiaty, rośliny, kolory, moda, zmiany społeczne. Śledzimy to, co prezentują kwiaciarnie i pracownie kwiatowe z całego świata, szukamy tych, które układają kwiaty w naturalny sposób, bez zbędnych ozdobników. Z takich obserwacji też rodzą się nowe pomysły. Nie śledzimy szczególnie pilnie trendów florystycznych, szukamy własnej drogi, która jest bliska natury, a jednocześnie nowoczesna. Dlatego w naszych pracach nie pokazujemy trendów panujących we współczesnej florystyce, tylko wyznaczamy własne.

      Skąd pomysł na założenie bloga dla kwiaciarni?

      Dzisiejszy świat, zwłaszcza w obszarze komunikacyjnym, to przede wszystkim obrazki. Nasze prace doskonale się nadają do tego, by je fotografować i „wysyłać w świat”. Postanowiliśmy pokazać je innym – naszym sympatykom, klientom, przyjaciołom oraz osobom, które same poszukują kwiatowych inspiracji. Kto wie? Może będą dla kogoś natchnieniem? A tak bardziej przyziemnie – blog to też nasz sposób komunikowania o nowościach i ważnych wydarzeniach w życiu kwiaciarni. Taki współczesny kwiatowy dziennik.

      Dziękujemy za wywiad i za to, że dzielicie się z nami swoimi pięknymi kreacjami kwiatowymi.

      Rysunek: Agata Marszałek

    • Autor: Damian Milczarek
Blog: dmilczarek
Data pierwszego posta: wrzesień 2012
Miejscowość: Sochaczew
Na co dzień pracuje w nudnej korporacji, więc czas poza nią umila sobie fotografią, podróżami i pisaniem o grach. 
Od kiedy zacząłeś się zajmować fotografią?
Fotografia pojawiła się w moim życiu już od maleńkości za sprawą bliskich krewnych, którzy się nią pasjonowali. Myślę, że to kwestia dojrzewania do tej pięknej pasji sprawiła, że pewnego dnia jakieś pięć lat temu zamieniłem pospolitą „małpkę” na pierwszą lustrzankę. Od tamtego czasu wiele się zmieniło.
Na czym polega sekret dobrej fotografii ulicznej?
Trudno o prostą odpowiedź. To wymaga wprawy, lat doświadczenia, znajomości swojego sprzętu, pewności siebie i zaufania. Wiedza i doświadczenie są kluczowe. Bardzo pomaga w tym studiowanie prac mistrzów fotografii, klasyków. A potem już sami wypracujemy swój styl. Fotografia uliczna jest żywiołowym tematem, daje tyle możliwości i tematów. Mnie szczególnie interesuje zetknięcie człowieka i jego emocji z architekturą.
Czy dużo podróżujesz? 
Staram się choć kilka razy w roku wyruszyć gdzieś z aparatem, jak tylko czas i praca na to pozwolą. Nie jest to mało, ale też nie imponuje. Korci bardzo, by wreszcie wsiąść w samolot, spotkać nowych ludzi, odwiedzić nowe miasta i chłonąć tę atmosferę. Choć paradoksalnie najtrudniej zrobić świetne zdjęcia tuż za rogiem swojego domu.
A miałeś okazję doświadczyć jakichś różnic kulturowych w reakcjach ludzi na aparat fotograficzny? Czy ludzie chętnie pozują?
Na pewno w miejscach popularnych turystycznie ludzie są przyzwyczajeni do fotografowania i traktują aparat dość obojętnie. Nie inaczej jest w miejscach gęsto zaludnionych, gdzie łatwiej o anonimowość. Z pewnością w części krajów islamskich trzeba szczególnie uważać, ot chociażby kobiety w Egipcie zawstydzone uciekały sprzed obiektywu. Ale na pewno nie warto generalizować, zawsze trzeba zachować takt i umiar. Na szczęście nigdy nikt nie zareagował wobec mnie agresywnie. Wierzę, że uśmiech i szczera postawa rozładowują ewentualne napięcia i zapobiegają ewentualnym kłopotom.
Zacząłeś prowadzić blog prawie dwa lata temu jako recenzent gier komputerowych. Czy nadal jesteś gamerem?
Jasne, dosłownie w tym tygodniu opublikowano moją ostatnią recenzję w Eurogamerze. Dziś chyba trudno nie być graczem. Od komputerów przez konsole po telefony, wszędzie choć na chwilę możemy coś włączyć i odpłynąć do wirtualnej rzeczywistości. Sama przyjemność, byle nie w nadmiarze.
Co chcesz robić w przyszłości?
Gdyby tak w końcu dotrzeć z aparatem w ręku do Nowej Zelandii, Japonii oraz Korei, to spełniłoby się choć kilka z wielu moich marzeń. Mam nadzieję, że na swojej drodze spotkam również kolejnych inspirujących fotografów, którzy podzielą się swoim doświadczeniem, bo ono jest po prostu bezcenne. Chciałbym robić to co teraz, ale marzę, by móc poświęcić temu więcej energii, czasu i pieniędzy.
Jakie blogi na Tumblrze poleciłbyś innym?
Tumblr to kopalnia świetnych blogów i tych wartych polecenia jest wiele, ale szczególnie polecam blogi fotografów: stevemccurrystudios, r-gelard, tomaszhaczyk i  finnharries.
Dziękujemy za wywiad i życzymy wielu ciekawych podróży!

      Autor: Damian Milczarek

      Blog: dmilczarek

      Data pierwszego posta: wrzesień 2012

      Miejscowość: Sochaczew

      Na co dzień pracuje w nudnej korporacji, więc czas poza nią umila sobie fotografią, podróżami i pisaniem o grach.

      Od kiedy zacząłeś się zajmować fotografią?

      Fotografia pojawiła się w moim życiu już od maleńkości za sprawą bliskich krewnych, którzy się nią pasjonowali. Myślę, że to kwestia dojrzewania do tej pięknej pasji sprawiła, że pewnego dnia jakieś pięć lat temu zamieniłem pospolitą „małpkę” na pierwszą lustrzankę. Od tamtego czasu wiele się zmieniło.

      Na czym polega sekret dobrej fotografii ulicznej?

      Trudno o prostą odpowiedź. To wymaga wprawy, lat doświadczenia, znajomości swojego sprzętu, pewności siebie i zaufania. Wiedza i doświadczenie są kluczowe. Bardzo pomaga w tym studiowanie prac mistrzów fotografii, klasyków. A potem już sami wypracujemy swój styl. Fotografia uliczna jest żywiołowym tematem, daje tyle możliwości i tematów. Mnie szczególnie interesuje zetknięcie człowieka i jego emocji z architekturą.

      Czy dużo podróżujesz?

      Staram się choć kilka razy w roku wyruszyć gdzieś z aparatem, jak tylko czas i praca na to pozwolą. Nie jest to mało, ale też nie imponuje. Korci bardzo, by wreszcie wsiąść w samolot, spotkać nowych ludzi, odwiedzić nowe miasta i chłonąć tę atmosferę. Choć paradoksalnie najtrudniej zrobić świetne zdjęcia tuż za rogiem swojego domu.

      A miałeś okazję doświadczyć jakichś różnic kulturowych w reakcjach ludzi na aparat fotograficzny? Czy ludzie chętnie pozują?

      Na pewno w miejscach popularnych turystycznie ludzie są przyzwyczajeni do fotografowania i traktują aparat dość obojętnie. Nie inaczej jest w miejscach gęsto zaludnionych, gdzie łatwiej o anonimowość. Z pewnością w części krajów islamskich trzeba szczególnie uważać, ot chociażby kobiety w Egipcie zawstydzone uciekały sprzed obiektywu. Ale na pewno nie warto generalizować, zawsze trzeba zachować takt i umiar. Na szczęście nigdy nikt nie zareagował wobec mnie agresywnie. Wierzę, że uśmiech i szczera postawa rozładowują ewentualne napięcia i zapobiegają ewentualnym kłopotom.

      Zacząłeś prowadzić blog prawie dwa lata temu jako recenzent gier komputerowych. Czy nadal jesteś gamerem?

      Jasne, dosłownie w tym tygodniu opublikowano moją ostatnią recenzję w Eurogamerze. Dziś chyba trudno nie być graczem. Od komputerów przez konsole po telefony, wszędzie choć na chwilę możemy coś włączyć i odpłynąć do wirtualnej rzeczywistości. Sama przyjemność, byle nie w nadmiarze.

      Co chcesz robić w przyszłości?

      Gdyby tak w końcu dotrzeć z aparatem w ręku do Nowej Zelandii, Japonii oraz Korei, to spełniłoby się choć kilka z wielu moich marzeń. Mam nadzieję, że na swojej drodze spotkam również kolejnych inspirujących fotografów, którzy podzielą się swoim doświadczeniem, bo ono jest po prostu bezcenne. Chciałbym robić to co teraz, ale marzę, by móc poświęcić temu więcej energii, czasu i pieniędzy.

      Jakie blogi na Tumblrze poleciłbyś innym?

      Tumblr to kopalnia świetnych blogów i tych wartych polecenia jest wiele, ale szczególnie polecam blogi fotografów: stevemccurrystudios, r-gelard, tomaszhaczykfinnharries.

      Dziękujemy za wywiad i życzymy wielu ciekawych podróży!